Paszczak stał w kuchni z lampą w łapie i myślał o tym, jakie to jest przygnębiające, jaki niewesołe, kiedy trzeba wyszukać materac, znaleźć miejsce, gdzie by go położyć, a potem rozebrać się i przyznać, że jeszcze raz z dna zrobiła się noc. "Jak to się dzieje, że tak jest? - zastanawiał się w osłupieniu. - Tak się czułem szczęśliwy przez cały dzień. Co to było, że wszystko wydawało się takie proste?"
Tove Jansson - Dolina Muminków w listopadzie (dokąd zmierzam)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz