Generalnie (= nie wchodząc w szczegóły zdarzenia) zamykam właśnie 4 lata spędzone z najbardziej wyjątkowymi ludźmi i czuję się z tym trochę tak, jakbym połknęła najcięższy odważnik, jaki umiem sobie wyobrazić. Przede mną: nie wiem co, nie wiem gdzie, nie wiem jak i nie wiem z kim. I za ile, i na ile.
Opcji jest oczywiście dużo, w końcu żyję w tym szczególnym miejscu Europy, gdzie prawie wszystko jest możliwe. Ostatecznie dokonam relokacji i wyjadę gdzieś, z kimś, po coś, na ileś czasu. Wszystko przede mną.
___
Obiecałam sobie ostatnio, że będę kupować w miesiącu tylko jedną książkę i tylko jedną płytę. Mam taki problem, że jeśli cena jakiegoś przedmiotu nie przekracza 30-40 zło, to nie figuruje w mojej głowie jako istotna. Więcej wydaję na obiad w knajpie. I niestety, niestety, łapię się czasem na tym, że na przykład kupuję w jednym miesiącu 5-6 przedmiotów za nieistotną cenę i nagle okazuje się, że mi brakuje na fajki. Smutna rzecz.
No więc jest to postanowienie. Tylko że zachorowałam ostatnio na Moloko. I chcę mieć od ręki wszystkie płyty. A w pamięci mam cały czas, że 23 września jest premiera płyty Kasi Nosowskiej i chcę kupić nie jedną, a dwie takowe płyty. Więc zmagam się ze sobą. Kupić, nie kupić, kupić, nie kupić, kupić, kupić, nie kupić.
Może mogłabym kupić skoro moja fejsbukowa dziewczyna zobowiązała się zapłacić za moją nową sukienkę? I odroczyć mi płatność? Aaaaaa!!! I'ma shop shop til I drop drop.
Może mogłabym kupić skoro moja fejsbukowa dziewczyna zobowiązała się zapłacić za moją nową sukienkę? I odroczyć mi płatność? Aaaaaa!!! I'ma shop shop til I drop drop.
___
Znienacka okazało się, że październik będzie najfajniejszym miesiącem w tym roku. Być może nawet przyćmi legendarny urlopowy lipiec. W październiku, proszę ja kogo, będzie tak:
#1 będę mieć jedną pracę na 3/4 etatu i dwie pensje i po roku zapieprzania jak osioł będę mieć czas dla wszystkich, którzy chcieliby, żebym go dla nich miała
#2 będę mieć 2 i 1/2 wolnego weekendu,
#3 są urodziny Kamila, których zamierzam nie pamiętać, więc je zdigitalizuję i na tej podstawie będę dokonywać rekonstrukcji zdarzeń,
# 4 przyjeżdża dawno niewidziany poznański ziom i będziemy mieć okazję przenieść naszą znajomość z fejsbuka do reala, so exciting!
#5 last but not least - K R A K Ó W, z którego mam nadzieję wrócić odmieniona, pewna siebie, skacowana, wypoczęta, nabuzowana Bronkową energią do granic możliwości.
Zatem: byle do października! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz