27 października 2012

Dzień 2, tyle się dzieje, że nie wiem, o czym pisać najsamprzód

No dobra, przetestowałam branie prysznica w schowku na szczotki i faktycznie jest trochę tak, że osoba sobie kombinuje, jak tu założyć majtki na półwilgotny po prysznicu tyłek i nagle ktoś wchodzi na siku. Exotic. Ale jako że ostatnio jestem fanką mojego tyłka, to się przesadnie nie spięłam, na szczęście.

W środku nocy, jeszcze ciemno było, obudziła mnie pielęgniarka, celując w moje czoło pistoletem…do mierzenia temperatury. Niemniej jednak wrażenie to robi niezwykłe. Noc, obca osoba, pistolet. Emocje, emocje.
Po tymże mierzeniu o 6 rano moje współspaczki bardzo się rozbudziły. Jak pisałam – narzekać na panie nie mogę, nawet się integrujemy, choć w bardzo powściągliwy (w końcu jestem Sętem) sposób. No więc panie nie sabotowały aktywnie mojego snu, ale czułam presję, kiedy już się ogarnęły, ubrały i pościeliły łóżka, a potem siedziały na nich ze spuszczonymi nogami, nie robiąc nic, poza patrzeniem na mnie i cierpliwym czekaniem, aż jednak wstanę, żeby mogły zapalić światło. No w takich warunkach, drodzy państwo, to się spać nie da.
A potem śniadanie i po śniadaniu moc atrakcji – najpierw tomografia, potem echo serca, potem rentgen klatki. I wszędzie przejazd karetką, wszakże chorzy ludzie jeżdżą karetką :P
Spędziłam dzień oglądając Grę o Tron i robiąc komin na drutach, czytając książkę, no i wypisując opowieści dziwnej treści. Fun fun fun. Tyle się dzieje! :P

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz