Ciężki temat teraz będzie, ale z pozytywnym akcentem. Mam taki kłopot, że powinnam przestać jeść. Nie z powodów estetycznych (bez żartów!), ale zdrowotnych. Moje ciało chyba nie lubi przyjmować pokarmów. Pomimo, że nie mam już problemu z kompulsywnym obżeraniem się (pozbyłam się go razem z wahaniami nastrojów) i nie jem jakoś dużo, to po każdym posiłku jest mi, hmm, dyskomfortowo. Ciocia Dobra Rada, czyli Hallson, zasugerowała, że może np. zamiast jednej bułki na śniadanie powinnam jeść pół bułki, ale półbułkowe śniadanie brzmiało dla mnie tak absurdalnie, że grzecznie się uśmiechnęłam, być może pokiwałam nawet głową ze zrozumieniem, i olałam to. Ale że tydzień zaczął się mdło (if you know what i mean) i to nie tylko za sprawą końca urlopu, postanowiłam wprowadzić zmiany. Przypomniałam sobie wszystkie dobre rady żywieniowe z zamiarem ich implementacji. I okazało się, że kluczem do doskonałego samopoczucia i chudnięcia w głowie i w oczach jest:
- jedzenie połowy zaplanowanego posiłku (czyli pół bułki, połowa zupy, ale za to całe jabłko)
- wmówienie sobie, że się bardzo nie lubi łakoci (coś jak Kasia Tusk z chipsami)
- wpieprzanie owoców i warzyw, za którymi nie przepadam, ale zacznę, bo z braku cukru trzęsą mi się ręce
- zastąpienie chipsów chrupkami (chipsy kooooocham i nie zrezygnuję z tego rodzaju słonycza definitywnie, ale poprzysięgłam sobie, że tylko do 30tki - po tym czasie wygląda się z chipsami dziwnie, co od czasu do czasu powtarzam Annie :P)
- wytrwanie w postanowieniu sprzed kilku miesięcy o niepiciu coli z cukrem
- niejedzenie kfc (które bardzo lubiłam, ale z powodów etycznych nie zjem, choćby skały srały i był to ostatni pokarm na ziemi) i innych shitów, chyba że na kacu albo wracając rano po nocnej imprezie (nie dotyczy kfc).
I tak się oto stałam jeszcze lżejsza, piękniejsza i mądrzejsza, bo zastosowałam dobre rady tych, co się znajo. Mam z tego dużo radości i trochę sobie dorzuciłam punktów do lansu za tę połowę bułki. I, sorry, ciągle o tym mówię, że jestem taka dobra z tymi połówkami. Mam nadzieję, że niebawem znajdę sobie nowy temat do jarania się, lepszy niż ja sama ;)
Muzyczka dobra na dzień dobry:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz