6 lipca 2011

W czasie deszczu dzieci się nudzą

Ja naprawdę bardzo lubię deszcz. Uspokaja mnie słuchanie deszczu w takiej sytuacji na przykład: ja, koc, chillout z głośników, książka i otwarte okno. To to właśnie lubi Ewa Sęt. Ewa Sęt nie lubi, kiedy wstaje rano i słyszy to mokre kląskanie zza okna i dopada ją świadomość, że już zaraz, już za chwilę trzeba wstać, popierdalać do łazienki, doprowadzić się do stanu w miarę estetycznego oraz ubrać się w coś, co nie przemoknie i nie będzie koszmarnie ubłocone (a trzeba wiedzieć, że Ewa Sęt jest nisko skanalizowana, więc wszystkie spodnie leżą jej na ziemi). Ewa Sęt nie lubi nosić kaptura, bo jej włosy opadają, a poza tym i tak musi mieć parasol, a parasol jest niewygodny w tramwaju............. Niechaj się już skończy ta przeklęta pora deszczowa, bo chciałabym, żeby mi pranie wyschło. I nie mam mocy na szukanie kaloszy, pomimo że widzę, że kalosze to jednak must.

Ostatnie dwa dni były z wielu względów dość ciężkie. Przede wszystkim niemoc w kwestii rozwijania kariery (lmfao, hahahaha) w handlu i reklamie. No kurwa, no tak strasznie mi się nie chciało, że nie umiem tego wyrazić inaczej niż: no kurwa, no tak strasznie mi się nie chciało... Nie lubię być leszczem, nie lubię nie lubić (choć możnaby pomyśleć inaczej), no a przede wszystkim nie lubię się zmuszać. Było ciężko. Poza tym miałam celofanową obsesję, o której nie będę się rozpisywać, nadmienię tylko, że po wpadnięciu w fazę 'panna z celofanu' wychodzi ze mnie koszmar i popełniam, tak na oko i mniej-więcej, wszystkie błędy w komunikacji interpersonalnej. Z pomocą przyszła Halle, która o tyle mnie zaskakuje, że zazwyczaj jebie mnie znienacka oraz wspiera mnie również znienacka. Po wczorajszym papierosowym small talku ogarnęłam się w stopniu znacznym, za co jestem Hallsonowi bardzo wdzięczna.

Ilustracja muzyczna do fazy celofanowej:


Zbieram się w środku do wypowiedzi na temat pewnego projektu obywatelskiego, który powinien być odrzucony, a został skierowany do dalszych prac, ale jeszcze chwilę spokoju w głowie sobie podaruję. Już niedługo rzygnę racjonalnymi argumentami, najlepszymi, bo moimi.

Tymczasem - do pracy!

1 komentarz:

  1. ciesze się bardzo, że Twoje pisanie nadal trwa:) H.

    OdpowiedzUsuń