18 lipca 2011

"Gdyby zamilkły kobiety" Krystyny Kofty

Tak tylko na szybko w ten poniedziałkowy poranek.

Wyjątkowo ciężko czyta mi się tę książkę Pani Kofty - wydaje mi się, że z wiekiem (ha, ha) straciłam trochę na ekstremalności i już nie jestem poglądowo krzykliwa. Niemniej jednak, z poniższym fragmentem nie sposób się nie zgodzić będąc mną, zatem zostawiam go tu do przemyślenia:
Wściekłość ratuje moją psychikę. Gdyby Virginia [Woolf, przyp. Sęt] i Sylvia [Plath] bywały wściekłe, żyłyby długo i nieszczęśliwie. Umiały rozpaczać, nie umiały się wściekać.

Nie doświadczyłam ciosów w szczękę, co spotkało delikatną Sylvię Plath z ręki męża-poety, w ogóle nie doznałam żadnych ciosów, wiem, że gdyby mnie to spotkało, musiałabym wyjść na zawsze, nigdy nie wrócić, albo zabić. Nie żartuję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz