9 lipca 2011

K wiedział, że ten wątek mnie zainteresuje, czyli cytat

"Uspokajam się. I powoli ogarniam. Wczoraj wieczorem, po godzinach harówki, Michał stanął nad Pawłem, wziął go za rękę i zapytał: "Jesteś zmęczony, kocie? Idziemy już?". I wtedy tak się jakoś zachwiałam. Nie, nie dlatego, że chcę, żeby mnie ktoś trzymał za rękę. Pewno, że chcę. Każdy chce. Przynajmniej od czasu do czasu. Pomyślałam sobie... Nie, ja to sobie uświadomiłam, że niczego więcej nie trzeba i niczego więcej nie można, tylko ten uścisk. Tak na moment, dopóki dłonie się nie spocą i jest to jeszcze przyjemne.
- Chciałabym mieć z wami dziecko - rzuciłam wzruszona.
Paweł parsknął śmiechem.
- Jedno? - zapytał Michał. - Czy z każdym z osobna?
- Nie wiem - prawie że chlipałam. - Jak się trafi.
- To bardzo uprzejme z twojej strony, Paulino, ale wiesz, że w tym przypadku nie można zdać się na ślepy traf. Jak to sobie wyobrażasz od strony technicznej?
- Mam w dupie technikę. Jakoś to zorganizujemy.
Paweł spoważniał.
- Nienawidzę dzieci. A zwłaszcza własnych.
- Ja się też nie piszę. Nie zwykłem przelewać spermy w celach charytatywnych.
- Dlaczego nie chcecie mi podać pomocnej dłoni? - siedziałam na skraju łóżka i rozpaczy.
- Nie przesadzaj, Paulinko - Paweł przyciągnął mnie do siebie. - Dłoni ci nigdy nie odmówimy. Weź się w garść.
- Czego, jak czego, ale dzieci na tym świecie nigdy nie zabraknie. Nie musimy produkować własnych.
- Ale ja chciałabym mieć cząstkę was.
- Wiecie co! - Paweł znowu poweselał. - Przyniosłem aparat. Zrobimy sobie zdjęcie w twoim nowym mieszkaniu. Pył się rozwieje w proch, a ty zachowasz cząstkę nas w ramce.
Jakoś mnie udobruchali."

(Bartosz Żurawiecki, Trzech panów w łóżku, nie licząc kota. Romans pasywny.)

2 komentarze:

  1. zaczęłaś czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. już nawet skończyłam, przed urlopem, tylko cytaty przepisuję ;)

    OdpowiedzUsuń